Aktualności: Rajd rowerowy - relacje uczniów

Rajd rowerowy - relacje uczniów

Nasz rajd rowerowy, pomimo brzydkiej pogody, odbył się. Mieliśmy niemały problem z dojazdem. Największą przeszkodą był wiatr. Pokonaliśmy go dzielnie - niestety, bez trzech naszych koleżanek. Droga nie była długa, ale przez pogodę by...

Nasz rajd rowerowy, pomimo brzydkiej pogody, odbył się. Mieliśmy niemały problem z dojazdem. Największą przeszkodą był wiatr. Pokonaliśmy go dzielnie - niestety, bez trzech naszych koleżanek. Droga nie była długa, ale przez pogodę była męcząca. Najcięższy był dzień pierwszy. Przejechaliśmy 52 km. Tego dnia dojechaliśmy do ośrodka w Podkampinosie, gdzie zjedliśmy obiad i mogliśmy odpocząć. Następnego dnia rano, po śniadaniu, wyruszyliśmy dalej. Od Kampinosu w podróży towarzyszył nam pies. Przyplątał się. W końcu jednak opuścił nas.

Drugiego dnia przejechaliśmy 21 km. Od południa przebywaliśmy w ośrodku harcerskim w Dąbrowie Starej. Tam mieliśmy ognisko, które pomimo wichury i lekkiego deszczu wyszło znakomicie. Po zjedzeniu kiełbasek i ciepłego pieczywa wszyscy udaliśmy się do swoich pokoi. Trzeciego dnia wyruszyliśmy wcześniej, bo o 8.00 rano. Już ok.12.00 byliśmy pod naszą szkołą. A odległość nie była mała, bo 35 km. Wszyscy się ze sobą pożegnali i każdy pojechał w swoją stronę. I wtedy oficjalnie skończyła się nasza wycieczka, która pomimo niedogodności zakończyła się pomyślnie.

Iza Fronczak, kl. II a

Dnia 07.04. kilka minut po godzinie 8.00 wyruszyliśmy spod szkoły na trzy dniowy rajd rowerowy. Zaspani, z ciężkimi plecakami i rowerami wsiedliśmy do tramwaju nr 28, aby podjechać jak najbliżej Puszczy Kampinoskiej. Dopiero po godzinie 9.00 zaczęła się prawdziwa wyprawa! Jechaliśmy i jechaliśmy, i dojechać nie mogliśmy. Po długiej podróży musieliśmy zmienić trasę, ponieważ ciężko nam było jechać przez las. Jak się okazało - szosą było jechać jeszcze gorzej. Spotkała nas burza piaskowa, przed którą uciekaliśmy. Wiatr wiał 90km/h prosto pod koła roweru. Ciężko jest iść pod wiatr, a co dopiero jechać rowerem z ciężkim bagażem na plecach. Wiatr manipulował nami jak chciał. Właśnie wtedy każdy z nas stracił jakiekolwiek siły
i chęci do dalszej jazdy.

Gdy już byliśmy niedaleko Leszna, złapał nas deszcz. Byliśmy przemoczeni do suchej nitki. Zatrzymaliśmy się przy sklepie, alby nabrać siły do dalszej jazdy. Po godzinie 18.00 dojechaliśmy do ośrodka agroturystycznego w Podkampinosie. Zmarznięci, przemoczeni i zmęczeni z niecierpliwością czekaliśmy na obiadokolację. Po zjedzeniu każdy poszedł do swoich pokoi, aby się umyć i odpocząć. Padliśmy jak niemowlęta. Noc krótka a następnego dnia trzeba jechać dalej.

Następnego dnia - jak pierwszego - z lekkim opóźnieniem zjedliśmy śniadanie. Jak się okazało były trzy osoby, które postanowiły wrócić do domu. Rozważaliśmy opcję powrotu do domu na rowerach, bądź dalszej jazdy do Starej Dąbrowy. Głosowanie trwało długo, ale w ostateczności postanowiliśmy jechać dalej. Po dotarciu do ośrodka ZHP w Starej Dąbrowie ok. godziny 12.00 mieliśmy 2 godziny, żeby odpocząć. My, zamiast odpoczywać graliśmy w siatkówkę. A po obiedzie graliśmy w karty.

Już w Kampinosie dotarł do nas nowy uczestnik rajdu. Pies, który stał się maskotką rajdu. Biegł z nami aż do samej Warszawy, a tutaj znalazł nowego właściciela.
W sobotę, w drodze do Warszawy zajechaliśmy na cmentarz w Palmirach. Na miejscu byliśmy ok godziny 12.00. Każdy pojechał w swoją stronę i tak skończyła się nasza przygoda! Własne łóżko, własna wanna i obiad mamy - to jest to, czego nam brakowało najbardziej.

Magda Ziemińska, kl. II a

 Dnia 7. kwietnia o godzinie 8.00 rano wyruszyliśmy na trzydniowy rajd rowerowy z ciężkimi plecakami. Dziesięcioosobową grupą pojechaliśmy w stronę Puszczy Kampinoskiej (8 uczniów i 2 opiekunów). Początkowo była odpowiednia pogoda: nie za zimno, ani nie za ciepło. Później, niestety się pogorszyła. W drodze do Leszna - w polu - dopadł nas ogromny wiatr, który spychał nas na środek szosy. Zaczął też niestety padać deszcz. Gdy dojechaliśmy do Leszna i trochę odpoczęliśmy, ruszyliśmy do Podkampinosu, gdzie czekał nas nocleg. W ośrodku agroturystycznym „Nad Utratą” czekała na nas przepyszna kolacja. Potem rozeszliśmy się do pokoi, gdzie spędziliśmy noc - zmęczeni po dłuuugiej podróży poszliśmy spać. Niestety, jedna
z uczestniczek nie miała siły, żeby następnego dnia ruszyć w dalszą podróż, a dwie inne się przeziębiły i też nie były w stanie dalej jechać. Rano po śniadaniu odebrali te osoby rodzice. Ja niestety tylko tyle mogę o rajdzie napisać, bo byłam z tych, co się przeziębiły. :(

Ale poza warunkami pogodowymi na rajdzie było super! I z wielką chęcią bym na taki rajd jeszcze raz pojechała - tylko żeby była ładniejsza pogoda :)

Katarzyna Simoni, kl. II b

 
Dnia 7. kwietnia wraz z grupą osób z naszej szkoły zebraliśmy się o godzinie 8.00 przed Liceum Ogólnokształcącym im. gen. Jakuba Jasińskiego. Pogoda nam nie sprzyjała, lecz nikt nie zamierzał się poddać. Wszyscy byli pełni entuzjazmu. Najpierw wsiedliśmy do tramwaju nr 28. Kiedy wysiedliśmy, zobaczyliśmy drogę rowerową. Do pokonania mieliśmy ok. 47 km. Na rowerach przejeżdżaliśmy przez lasy i szosy. Każdy był podekscytowany i coraz bardziej zmęczony. W międzyczasie robiliśmy wiele postojów. Przez to mogliśmy się bardziej zintegrować. Pogoda jak na złość robiła się coraz gorsza, lecz nie poddawaliśmy się. Padał deszcz i wiał silny wiatr. Do ośrodka agroturystycznego „Nad Utratą” dojechaliśmy ok. godziny 18.00. W pokojach mogliśmy się wykąpać i ochłonąć. Gospodyni uraczyła nas pysznym obiadem.
W pokojach w końcu mogliśmy odpocząć po całodziennym wysiłku. Drugiego dnia przy pysznym śniadaniu razem z naszym nauczycielem p. Arturem Stachowskim obmyślaliśmy plan dalszej podróży. Każdy chciał zrobić coś innego, lecz osiągnęliśmy kompromis. Postanowiliśmy, że pojedziemy drogą na skróty (15 km). Trasa była przyjemna i nikt zbytnio się nie zmęczył. Po paru godzinach byliśmy już w ośrodku harcerskim w Starej Dąbrowie. Tam mieliśmy dużo czasu dla siebie. Zjedliśmy obiad, a później rozpaliliśmy ognisko. Dalszy czas wolny przeznaczyliśmy na wspólną integrację. 9. kwietnia o 8.00 rano wyruszyliśmy do Warszawy. Po drodze zajechaliśmy na cmentarz w Palmirach. Tam zapaliliśmy znicz. Do Warszawy dojechaliśmy ok. godz. 13.00. Nikt z uczestników rajdu nie zapomni nigdy tej cudownej wyprawy. Z chęcią jeszcze raz pojechalibyśmy w taką podróż.

Paulina Taflińska, kl. II a

       
  Początek trasy   Niczego nie przeczuwając ruszamy...   Jedziemy.  
       
  Postój.   Na co tak patrzysz. Kasiu...   Pa-parazzi Pa-ulina.  
       
  Odpoczynek przy Zagłobie.   Ależ tu wiało.   Gdzie można kupić takie rękawiczki...  
       
  To na pewno nie od roweru.   Ja dalej nie pojadę...   Tereny bagienne w okolicach Granicy.  
       
  Mostek nad Łasicą.   Pod Sosną Powstańców 1863 r.   Brak sił...  
       
  Ale jeszcze chciało nam się grać w piłkę.   Ciepło.   Ognisko integruje.  
       
  Nasz przygodny towarzysz.   To będzie dla pieska.   Ale moja mama nie chce psa.  
       
  W drodze.   Oby tylko dojechać do domu.   Teraz musimy przejechać 3 km szlakiem pieszym.  
       
  Cmentarz w Palmirach.   Zapalmy znicz przy grobie marszałka Rataja.   Wspominamy Kusego i jego złoty medal olimpijski.